W Górach Świętokrzyskich, tam gdzie wiatr smaga kamienne stoki, od pokoleń toczy się wojna. „Gołoborze” to mroczny thriller o dwóch rodach związanych przysięgą krwi i przekleństwem zemsty. Tu honor znaczy więcej niż życie, a wyrok wymierza się nożem, nie w sądzie. Maciej Siembieda w swojej najbardziej osobistej powieści odmienia zemstę przez wszystkie przypadki. Rozlicza się z trudną historią Gór Świętokrzyskich – przywołuje krążące wokół regionu legendy i łączy je z dziejami Polski od powstania styczniowego aż po lata 90. XX wieku.
TO HISTORIA USZYTA NA PODSZEWCE ZE ZŁA
W świętokrzyskich lasach, w cieniu Łysej Góry, obok miejsca, gdzie na Czarciej Polanie głaz przygniótł diabła, od lat toczy się zajadła wojna.
Dwa zwaśnione rody pielęgnują nienawiść, której nauczyli ich przodkowie.
W tej wsi są ludzie z kamienia twardszego i ostrzejszego niż te na gołoborzu, a ich oczy płoną gniewem. Wszyscy wiedzą, że wojna między Kończakami a Cebrzynami jest święta, morderstwo – honorowe, a rodzina i obowiązek wobec niej stoją ponad prawem.
Wyrok wymierza się tutaj osobiście.
Najlepiej nożem.
Stefan Cebrzyna nie mógł od tego uciec. Nawet jeśli Jadźka Kończakowa była dla niego od zemsty ważniejsza.
Przysięgi złożone ojcom muszą zostać dotrzymane.
TUTAJ HONOR ZNACZY WIĘCEJ NIŻ ŻYCIE, A ZEMSTA DZIAŁA NAWET ZZA GROBU.
TUTAJ INTRYGA NICZYM Z OJCA CHRZESTNEGO PRZEPLATA SIĘ Z SZEKSPIROWSKIM DRAMATEM.
(Opis pochodzi od wydawcy).