Tajemnicze zaginięcia, makabryczne odkrycia, dramat rodzinny, uwikłanie w prowincjonalne układy. Najnowszy thriller Jakuba Żulczyka. Autor kultowych powieści „Ślepnąc od świateł” i „Zrób mi jakąś krzywdę” tym razem stawia pytania: czy karą za zło może być inne zło oraz gdzie jest granica w wymierzaniu sprawiedliwości?
Zimna, ciemna warmińsko-mazurska prowincja. Na jej tle doskonale skonstruowany mroczny thriller: zaskakujący, niepokojący, wciągający od pierwszej strony. Ale to tylko najprostsze odczytanie powieści „Wzgórze psów” Jakuba Żulczyka.
Tajemnicze zaginięcia ludzi, makabryczne odkrycia związane z ich odnalezieniem, dramat rodzinny głównego bohatera to pretekst do mistrzowsko nakreślonego portretu lokalnej społeczności oraz uwikłanej w miejscowe układy rodziny.
Żulczyk pokazuje, jak ojcowie niszczą swoich synów, mężowie – żony, przyjaciele – przyjaciół. Zajmuje go pamięć o krzywdzie i wybiórczość tej pamięci.
Prowincja Polski jako miejsce, w którym widać metafizyczną prawdę o „polskim losie” i Warszawa jako miejsce, gdzie przyjezdny z prowincji może wygrać albo przegrać, ale nie może żyć spokojnie.
Czy karą za zło może być inne zło?
Gdzie jest granica w wymierzaniu sprawiedliwości?
Jak zwykle Żulczyka interesuje to, co ukryte najgłębiej.